zakwaszenie!!

 

Fragment książki „Cud pH”

Nadkwasota płynów ustrojowych i tkanek jest źródłem każdej

choroby, jak również ogólnego dyskomfortu. Po pierwsze, tylko w

przypadku nadmiernej kwasowości ciało nie jest odporne na zarazki – gdy

zachowana jest zdrowa harmonia, nie mają one w organizmie punktu

zaczepienia. Po drugie, kwasowość jest wskaźnikiem wszelkich

niedomagań i chorób. Krótko mówiąc, dobry stan zdrowia zależy od

równowagi kwasowo-zasadowej. Odpowiednia dieta i rozsądna

suplementacja to jedyny sposób, by tę równowagę zapewnić.

W kategoriach naukowych równowagę kwasowo-zasadową mierzy się w

skali od 1 do 14 i oznacza skrótem pH. Na tej skali cyfra 7 oznacza odczyn

obojętny, cyfry wyższe oznaczają odczyn zasadowy. W sensie technicznym

pH odzwierciedla stężenie jonów wodorowych (dodatnio naładowanych

cząsteczek) w danym roztworze. Nie musimy rozumieć szczegółów

chemicznych; zapamiętajmy tylko, że te dwa rodzaje substancji

chemicznych kwasy i zasady są sobie przeciwne i gdy spotykają się ze

sobą w określonym stosunku, znoszą się wzajemnie, wytwarzając

naturalny poziom pH. Jednak we krwi potrzeba dwudziestokrotnie więcej

zasady, aby zneutralizować odczyn kwaśny, lepiej więc i łatwiej zachować

równowagę, niż ją przywrócić.

KREW

Podobnie jak temperatura naszego ciała ma wynosić 36,6 stopni

Celsjusza, krew powinna mieć poziom pH 7,365 – odczyn lekko zasadowy.

(Tradycyjny lekarz zaakceptowałby liczbę 7,300, ale jest ona

problematyczna,

i jak zobaczymy później). Można też zmierzyć pH moczu

śliny, lecz krew jest najważniejsza, jej odczyn musi pozostawać w ściśle

określonym zakresie. Jednak różne okolice ciała mają różne wymagania

pod względem pH. Na przykład krew i tkanki powinny być obojętne, ale

dolna część brzucha lekko kwaśna, a mocz lekko zasadowy zbliżony do PH

krwi. Odczyn śliny stale się zmienia. Natomiast pH moczu może być

najlepszym wskaźnikiem tego, co dzieje się w tkankach, który wiarygodnie

wskazuje wewnętrzny stan organizmu oraz jego kondycję.

Choroba fizyczna prawie zawsze jest wynikiem zbytniego stężenia kwasu,

co zakłóca równowagę pH do momentu, w którym ciało zostaje pobudzone

do wytwarzania objawów choroby. (Choroba bywa również zwykłym

rezultatem zatrucia organizmu ze źródła zewnętrznego, lecz zdarza się to

o wiele rzadziej). Oznaki choroby są objawem zaburzenia równowagi, lecz

zarazem świadczą o wysiłku organizmu, który dąży do jej przywrócenia. W

zależności od stopnia i zasięgu tych zakłóceń objawy mogą być

zauważalne lub nie. Pułapka polega na tym, że nadkwasowość jest czymś,

do czego sami się przyczyniamy wskutek naszych wyborów. Pocieszające

jest więc to, że gdy już zdamy sobie z tego sprawę, możemy dokonać

innego wyboru.

Wszystkie mechanizmy regulujące (w tym oddychanie, krążenie,

trawienie i wytwarzanie hormonów) pracują nad bilansowaniem

tej delikatnej wewnętrznej równowagi kwasowo-zasadowej.

Nasz organizm nie toleruje przedłużających się zaburzeń kwasowości.

We wczesnych stadiach zachwiania równowagi objawy nie są bardzo

intensywne i mogą przybierać formę wysypek, bólów głowy, alergii,

przeziębień i problemów z zatokami. Osłabione narządy i układy zaczynają

tracić odporność, czego rezultatem są zaburzenia pracy tarczycy,

nadnerczy, wątroby i tak dalej. Jeśli poziom pH w tkankach zbytnio

przechyla się w stronę kwasowości, obniża się poziom tlenu i ustaje

metabolizm komórkowy. Inaczej mówiąc, komórki umierają. Ty umierasz.

Nie można więc dopuścić do zakłócenia pH. Aby temu zapobiec, krew, w

sytuacji dużego napływu do organizmu produktów kwasowych, zaczyna w

ramach wyrównywania bilansu pompować do naszych tkanek więcej

minerałów zasadowych. Istnieje grupa minerałów szczególnie przydatnych

w neutralizowaniu, czyli detoksykacji, silnych kwasów, a wśród nich sód,

potas, wapń i magnez.

Kiedy wchodzą one w reakcję z kwasami, wytwarzają o wiele mniej

szkodliwe substancje, które następnie organizm wydala.

Zdrowe ciało przechowuje więc zapas tych minerałów zasadowych, aby

móc się ratować w razie potrzeby. Gdy jednak w naszej diecie i w owych

zapasach składników tych jest za mało, są one pobierane z innych źródeł;

mogą być wypłukiwane z kości (wapń) lub mięśni (magnez), gdzie

oczywiście też są potrzebne. Łatwo prowadzi to do niedoborów i do wielu

rozmaitych chorób.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Jeżeli przeciążenie kwasem staje się

zbyt duże, aby krew mogła je neutralizować, to nadwyżka kwasu zostaje

usuwana do tkanek i tam się gromadzi. Wówczas układ limfatyczny

(odpornościowy) musi neutralizować to, co może, i stara się pozbywać

wszystkiego innego. Niestety „pozbywanie się” kwasu z tkanek oznacza

usuwanie go z powrotem do krwi, a więc tworzy się błędne koło: jeszcze

większa ilość podstawowych minerałów zostaje odciągana od swoich

zwykłych funkcji i obciążeniu ulegają nerki i wątroba. Poza tym jeśli układ

limfatyczny jest przeciążony lub jego naczynia nie funkcjonują właściwie

(stan ten często spowodowany jest brakiem ruchu), to w tkankach

gromadzi się kwas.

Takie zaburzenie pH krwi prowadzi do podrażnień i zapaleń i powoduje

podatność na choroby. Choroba ostra lub nawracająca jest rezultatem

dążenia organizmu do mobilizacji zapasów minerałów, by zapobiec

zakłóceniom procesów komórkowych, albo wynika z ratunkowych prób

odtrucia ciała. Na przykład ciało może pozbywać się kwasów przez skórę,

wywołując objawy w rodzaju egzemy, trądziku, czyraków lub powodując

bóle głowy, skurcze mięśniowe, obrzęki, podrażnienia, zapalenia i ogólny

dyskomfort. Objawy długotrwałe pojawiają się wówczas, gdy wyczerpią się

wszystkie możliwości neutralizowania lub eliminowania kwasów.

Gdy niepotrzebne nadwyżki kwasu gromadzą się w ciele i przedostają do

krwi, układ krążenia będzie próbował się ich pozbyć w formie płynnej,

przez płuca lub nerki. Jeżeli tych nadwyżek jest zbyt dużo, zostają

zmagazynowane w różnych narządach, takich jak serce, trzustka, wątroba

i okrężnica, lub odkładają się w tkance tłuszczowej, na przykład na

piersiach, biodrach, udach, brzuchu i w mózgu. Ten proces nadmiernego

gromadzenia się kwasu można by też nazwać procesem „starzenia się”.

DROŻDŻE

Odkładanie się nadmiaru kwasu może skutkować niszczeniem mnóstwa

drobnoustrojów żyjących w twoim ciele, począwszy od candida. Tym

łacińskim słowem określa się powszechnie znane drożdżaki występujące w

organizmie ludzkim, lecz w rzeczywistości jest to rodzaj grzyba.

Drożdże i grzyby (oraz blisko z nimi związane pleśnie) to jednokomórkowe

formy roślinne żyjące na lądzie, w powietrzu i wodzie. Znajdują się

absolutnie wszędzie. Na przykład candida zwykle występują w naszym

układzie trawiennym. Bez nich byśmy umarli. Jednak łatwo może dojść do

ich drastycznego rozrostu, co powoduje szereg objawów, od dokuczliwych

do przewlekłych i fatalnych w skutkach. Jest to przekleństwo znane aż

nazbyt wielu kobietom jako „drożdżyca”, a rodzice mogli się z tym

zetknąć, gdy ich niemowlę miało kiedyś

pleśniawki (skutek nadmiernego rozwoju candida w gardle).

Chociaż w medycynie candida są znane, a drożdże i grzyby stanowią

przyczynę mnóstwa różnych problemów zdrowotnych, prawda jest taka,

że ludzie odżywiający się w typowo zachodni sposób dopuszczają do

niekontrolowanego wzrostu candida w swym ciele skutki zaś są

katastrofalne. Ale nadmiar drożdżaków to tylko jeden z winowajców.

Żyjemy wśród całej plagi drobnoustrojów, takich jak drożdże, grzyby,

pleśnie oraz bakterie i wirusy. Co gorsza, jesteśmy ofiarami nie tylko

samych drobnoustrojów, ale również ich trujących odchodów, czyli

mykotoksyn i egzotoksyn (myko oznacza „grzyb”, egzo „bakteryjny”, a

toksyna „trucizna”). Drobnoustroje wytwarzają niepotrzebny kwas, kiedy

trawią (właściwie: powodują fermentację) glukozę, białka oraz tłuszcze

składniki, których nasze ciało potrzebuje do wytwarzania energii.

Candida i inne drobnoustroje wykorzystują słabsze okolice ciała,

zatruwając je i przeciążając pracą. W środowisku kwaśnym mają świetne

warunki, aby zakłócać funkcjonowanie tkanek i procesy organizmu.

Odżywiają się naszą glukozą, dzięki której nabierają energii, i korzystają z

naszych tłuszczów i białek (nawet z naszej materii genetycznej: kwasów

nukleinowych!), aby rozwijać się i mnożyć. Organizmy te dosłownie

zjadają nas żywcem! Następnie odprowadzają swoje zbędne produkty

(kwasy) do krwi, jak również do komórek, jeszcze bardziej

zatruwając cały

organizm.

Żeby przybliżyć sobie nieco obraz tych ogromnych potencjalnych

zniszczeń, zważ, co następuje. Przez setki milionów lat istnienia na Ziemi

drożdże, grzyby i pleśnie rozwinęły się w ponad pięćset tysięcy różnych

form. I przeszły tylko niewielką przemianę genetyczną. Najwyraźniej nie

było im to potrzebne, gdyż są wielkimi oportunistami i bytami

nastawionymi głównie na przetrwanie, idealnie przystosowanymi do tego,

co robią. Mogą przejść z okresu burzliwego rozwoju do trwającego tysiące

lat stanu uśpienia. (W niedawno odkopanych grobowcach ze starożytnego

Egiptu odkryto żywe zarodniki). Poza tym drożdże, grzyby i pleśnie

wytwarzają ponad tysiąc

rodzajów toksyn.

Bakterie, drożdże, grzyby i pleśnie same nie powodują objawów w ciele

page4image33932224page4image33932416

robią to ich toksyczne odchody. Nie wywołują one też choroby. Powstają,

page4image33932608

„Komary szukają stojących zbiorników wodnych, a nie powodują, że staw

staje się nieruchomy”.

gdy zaistnieje sprzyjające środowisko. Rudolf Yirchow napisał:

Organizmy te oraz ich wydzieliny przyczyniają się pośrednio lub

bezpośrednio do występowania mnóstwa objawów chorobowych.

Większość chorób, zwłaszcza tych przewlekłych i zwyrodnieniowych,

wynika z nadmiernego rozwoju drobnoustrojów. Między dwiema skrajno-

ściami, jakimi są grzybica międzypalcowa i AIDS, znajdują się

dolegliwości, których podłożem jest rozrost drożdży i grzybów, a więc

cukrzyca, rak, miażdżyca tętnic, osteoporoza, chroniczne zmęczenie i tak

dalej w tym infekcje zakaźne. Ogólne oznaki tego namnożenia się

mikroorganizmów to ból, zapalenie, znużenie oraz takie zaburzenia funkcji

jak niewydolność nadnerczy lub tarczycy, niestrawność,

biegunka,

wzmożone łaknienie, ból jelit, depresja, nadpobudliwość, zachowania

antyspołeczne, astma, hemoroidy, przeziębienia i grypy, kłopoty z

oddychaniem, gruczolistość, suchość skóry i swędzenie, pleśniawki,

paradontoza, grzybica paznokci, zawroty głowy, bóle stawów, nieświeży

oddech, wrzody, zapalenie okrężnicy, zgaga, suchość w ustach, zespół

napięcia przedmiesiączkowego (PMS) i problemy z miesiączkowaniem,

nerwowość, podpuchnięte oczy, oziębłość płciowa, wysypka skórna i

pokrzywka, toczeń, huśtawka nastrojów, zaburzenie

hormonalnej, grzybicze zapalenia pochwy, cysty czy guzy, reumatoidalne

równowagi

zapalenie stawów, drętwienie, katar sienny, trądzik, wzdęcia, zaparcia,

niski poziom cukru, przepuklina przełykowa, migreny, apatia, bierność,

bezsenność, skłonności samobójcze, marznięcie, dreszcze, infekcje,

nadwaga lub niedowaga, uczulenia na środki chemiczne, kłopoty z

pamięcią, bóle mięśniowe, alergie pyłkowe lub pokarmowe, pieczenie

oczu, stwardnienie rozsiane, złe wchłanianie pokarmu, zapalenie pęcherza

(uffl). A nie wymieniliśmy jeszcze tego

ogólnego złego samopoczucia, tak

powszechnego w dzisiejszych czasach.

O to wszystko można winić właśnie

drobnoustroje, które wyrwały się spod kontroli, oraz ich toksyczne kwa-

sowe produkty.

TO WSZYSTKO ZAPROWADZI NAS ZNÓW DO… KWASU

Drobnoustroje rozkwitają na… kwasocie! Uwielbiają pływać we własnych

produktach. Lubią też niski poziom tlenu, który występuje wraz z kwasotą.

Co najistotniejsze, same ich wydzieliny to silne kwasy. Jeśli więc

potrzebujesz jeszcze dalszych argumentów przemawiających za

koniecznością przywrócenia twemu organizmowi odczynu zasadowego,

wyobraź sobie, jak w twoim ciele roi się grzyb i pleśń.

Jednak pocieszające jest to, że wystarczy prawidłowe odżywianie

się i rozsądne przyjmowanie suplementów, aby twoje ciało mogło

wykorzystywać i kontrolować, drobnoustroje, bez ryzyka

nadmiernego rozrostu ich samych oraz ich groźnych postaci.

Zachowywanie równowagi kwasowo-zasadowej dzięki odpowiedniej diecie

stwarza optymalne środowisko, w którym drobnoustroje będą się rozwijać

tylko do określonego

zdrowego poziomu

Każdy człowiek musi interesować się drobnoustrojami, jeśli nawet nie

doświadczył (jeszcze) zewnętrznych objawów ich nadmiernego rozwoju.

Rozwój ten przebiega w dwóch etapach. W pierwszej, początkowej fazie

drobnoustroje mnożą się w niewielkich koloniach i mimo że są już

prawdopodobnie dostrzegalne we krwi, nie odczuwa się z ich powodu

żadnych objawów fizycznych. W drugiej, ostrej i przewlekłej fazie

komplikacje i dolegliwości stają się oczywiste. Jest już naprawdę źle, gdy

ciało się skarży, wysyłając znaki ostrzegawcze i prośby o

pomoc. Rozwój

drobnoustrojów w drugim stadium może następować stosunkowo szybko

albo trwać latami.

Nawet w tym drugim, poważniejszym stadium, możesz odwrócić ten

proces, jeśli tylko wytworzysz w swoim ciele środowisko, które nie będzie

sprzyjać drobnoustrojom. Wystarczy zrównoważyć pH krwi i tkanek,

przyjmując suplementy odżywcze i stosując dietę zasadową. Oczywiście

lepiej byłoby powstrzymać ich rozwój, zanim zdążą wyrządzić szkody, i

dlatego każdy powinien zadbać o równowagę kwasowo-zasadową w swoim

ciele. Kiedy twój organizm odwróci się od kwasów i znów zbliży do zasad,

wówczas drożdże, grzyby i pleśnie nie będą się już rozwijać i stracą swoją

niszczącą moc. Resztki toksyn zostaną związane przez określone tłuszcze i

minerały, po czym wyeliminowane z organizmu.

KIEDY RYBY SĄ CHORE, ZMIEŃ WODĘ

Pomyśl o swoim ciele jak o zbiorniku do przewożenia ryb. Wyobraź sobie,

że twoje komórki i narządy to ryby zanurzone w płynach (także we krwi)

transportujących pokarm i odprowadzających odpadki. Przypuśćmy teraz,

że cofam samochód i rura wydechowa zatyka filtr poboru powietrza, który

dostarcza tlen do zbiornika. Woda napełnia się tlenkiem węgla i staje się

kwaśna. Po pewnym czasie wrzucam tam zbyt dużo pokarmu albo

nieodpowiednie pożywienie i ryby nie mogą go w całości spożyć lub

przetrawić; pokarm zaczyna się więc rozkładać. W rezultacie gromadzą się

toksyny, produkty wydalania i substancje chemiczne, woda staje się coraz

kwaśniejsza.

Ile minie czasu, zanim ryby zakończą życie? Nigdy byś tak nie postąpił

nawet w stosunku do najzwyklejszej złotej rybki, lecz my, ludzie, na co

dzień robimy ze swoim ciałem, z krwią, coś bardzo podobnego,

zanieczyszczając je truciznami, nadmierną ilością pożywienia, produktami

kwasowymi i tak dalej. Ryba pływa do góry brzuchem, ale my albo w

ogóle tego nie dostrzegamy, albo nie wiemy, co to oznacza. Wróćmy do

naszego zanieczyszczonego zbiornika. Gdybyś zobaczył, jak zła jest

sytuacja, co byś zrobił? Czy leczyłbyś ryby z choroby, na którą

niewątpliwie zapadną? Nie. Zmieniłbyś wodę

page6image33974592

Wyświadcz swemu ciału taką samą przysługę. Zmień wodę. Oczyść

page6image33974784

środowisko. A potem utrzymuj je w czystości.

HISTORIA, ZAPOZNANA I ODNALEZIONA

Tradycyjna biologia, oparta na odkryciach Ludwika Pasteura z

dziewiętnastego wieku, wyznaje tezę, że źródłem chorób są zarazki, które

przedostają się do organizmu z zewnątrz. Jednakże studiując wspaniałą,

lecz haniebnie niedocenioną pracę współczesnego Pasteurowi uczonego

Antoine’a Bechampa i jego zwolenników, w tym Gunthera Enderleina,

Claude’a Bernarda, Wirginii LMngston-Wheeler i Gastona Naessensa,

dowiedziałem się, że w środowisku kwaśnym bakterie i inne drobnoustroje

mogą pochodzić z naszych własnych komórek.

Omawiane przez Pasteura „zarazki z powietrza” mogą przyczyniać się do

chorób, ale w przeciwieństwie do powszechnego przekonania ich obecność

nie jest konieczna, aby choroba się rozwinęła. Ich szkodliwy wpływ tylko

pogarsza stan zaburzonego środowiska, jakie istnieje już w organizmie.

Oprócz tego, że dopuszczamy do powstawania w ciele różnego rodzaju

drobnoustrojów, to jeszcze pozwalamy im przedostać się do układu

oddechowego i trawiennego (często za pośrednictwem pokarmu ale o tym

później). Atakujące bakterie wydają się mnożyć w ciele, siejąc

spustoszenie. W rzeczywistości jednak ich obecność inicjuje podobny

rozwój bakterii istniejących już w żywicielu znów, w zależności od

środowiska.

Środowisko kwaśne daje temu procesowi zielone światło. Aby zapaść na

jakąś infekcję, musisz być do tego predysponowany wewnętrznie. Musisz

mieć już w organizmie pewne zarazki oraz kwaśny odczyn sprzyjający ich

rozwojowi. Dlatego niektórzy ludzie narażeni są na przeziębienia i inne

wirusy, a inni nie. Weźmy na przykład epidemię grypy z 1918 roku.

Spustoszyła naszą planetę, uśmiercając około trzydziestu milionów osób

na całym świecie. Ale pojawiała się w jednym domu, a w sąsiednim nie u

jednego członka rodziny, a u drugiego nie. Dlaczego? Gdy rzucisz ziarna

na beton, nie wzejdą. Muszą paść na żyzną glebę. Podobnie z zarazkami.

Nawet jeśli dostaną się do twojego ciała, to kiedy będzie ono czyste i

niezbyt kwaśne, nie będą mogły się rozwijać, mnożyć, sprowadzać na

ciebie choroby ani cię zabić.

WIELE FORM

A oto inny ważny fakt dotyczący drobnoustrojów: mogą one szybko

zmienić swoją formę lub funkcję. Bakterie mogą zmienić się w drożdże,

drożdże w grzyby, a grzyby w pleśń. Jeśli chodzi o tę naukę usuniętą w

cień przez teorie Pasteura, to ponad sto lat pozbawieni byliśmy owej tak

istotnej wiedzy, iż choroba jest stanem wywodzącym się z naszego

własnego środowiska wewnętrznego, a nie spowodowanym atakiem ciał

obcych.

Ten zagubiony rozdział historii mówi, że istnieje coś, co żyje niezależnie w

komórkach i płynach ustrojowych i co ma zdolność rozwijania się w

bardziej złożone formy. Elementy te noszą nazwę mikrozymów (mikro

oznacza “mały”, zyma to „byt”) i występują we wszystkich istotach

żywych. Stanowią podłoże zarówno degeneracji, jak i regeneracji. Przede

wszystkim z nich rozwijają się wszystkie komórki. W odpowiednich

warunkach i środowisku mikrozymy ewoluują w bardziej złożone formy

żywe, w tym bakterie i grzyby. Jest to proces dwukierunkowy, bakterie

bowiem mogą znów stać się mikrozymami. Od mikrozymów wszystko się

zaczyna i na nich się kończy. To, co dzieje się w trakcie, zależy od

środowiska.

Zdolność drobnoustrojów do ewolucji, do zmiany formy i funkcji, zależnie

od środowiska, znana jest jako pleomorfizm (pleo „wiele”, a morphe –

„forma”). Według mojej teorii czerwone komórki krwi też mają taką

zdolność: mogą cofać się w procesie ewolucji i znowu rozwijać w dowolny

rodzaj komórek potrzebnych organizmowi w komórki kostne, mięśniowe,

skórne, mózgowe, wątrobowe, sercowe itd. W podobnym procesie

bakterie, drożdże, grzyby i pleśnie stają się wytworami zaburzonej

ewolucji komórek zdrowych (w tym krwinek czerwonych, komórek mózgu i

wątroby).

Znany jest ci chemiczny przykład pleomorfizmu: przemiana wody w parę

lub w płatki śniegu. Struktury chemiczne nie zmieniają się nadal jest to

H2O – lecz zmienia się forma, zależnie od środowiska.

Zapewne wiesz już, jakiego rodzaju środowisko sprzyja chorobotwórczym

zmianom drobnoustrojów obecnych w ludzkim ciele. Tak, kwasowość.

Mikrozymy nie zawsze stają się bakteriami, bakterie nie zawsze rozwijają

się w grzyby, a grzyby w pleśń warunkiem jest środowisko kwaśne.

Szkodliwe organizmy pleomorficzne nie mogą się rozwijać w

zdrowym środowisku zasadowym.

Korzystając z silnie powiększającego mikroskopu, magnetowidu i drukarki,

mogłem śledzić przemianę organizmów pleomorficznych z bakterii

pałeczkowych (bacilty w kuliste (cocci) i na końcu w drożdże, grzyby i

pleśnie a następnie z powrotem. Ostatnio pleomorfizm zauważono także

na obrazach tkanki zwierzęcej, którą badano pod mikroskopem

elektronowym.

Przełomowe eksperymenty pokazały, jak duży bywa zasięg tych przemian.

Na przykład pewien rodzaj ameby (organizmu jednokomórkowego) żywi

się bakteriami, a inny (ameba czerwonki) ryżem. Oba rodzaje mają

wyjątkowe, właściwe sobie DNA. Dzieje się jednak coś zdumiewającego,

gdy zamieni się ich dietę, stopniowo przestawiając pierwszy rodzaj ameby

na spożywanie ryżu, a amebę czerwonki na żywienie się bakteriami:

wówczas zmianie ulega ich materiał genetyczny! Dosłownie następuje

odwrócenie. W rezultacie pleomorfizm drobnoustrojowy staje się

zjawiskiem jeszcze bardziej istotnym niż przemiana gąsienicy w motyla i

jeszcze bardziej fantastycznym, ponieważ może nastąpić niezwykle

szybko, czasem w ciągu kilku sekund.

Przyjaciele Pasteura sprawujący wysokie stanowiska, jego umiejętność

przyciągania uwagi otoczenia, zdolność sprzedawania siebie i swojej pracy

wszystko to sprawiło, że od kilkudziesięciu lat podtrzymywana jest „teoria

zarazków” i do dzisiejszego dnia na niej opiera się medycyna tradycyjna.

Tradycja ta jest tak silna, a rozwiązania alternatywne są tak rewolucyjne,

że nawet to, co wyraźnie widać gołym okiem, pozostaje niezauważone.

Mam gorącą nadzieję, że wszystko to, chociaż zbyt wolno, zaczyna, się

zmieniać.

Istnieje jeszcze jeden powód, że ów zagubiony rozdział historii jest tak

powoli znów odkrywany. Drobnoustroje, tak jak mogą się rozwijać,

mogą też cofać się do swego stanu pierwotnego. Na przykład w piwie, po

fermentacji zboża, pozostaje tylko śladowa ilość drożdży dodanych na

początku do płynu i są one niedostrzegalne gołym okiem. Wyparowuje

jedynie alkohol mykotoksyna. Gdzie się one podziały? Oczywiście nie

zniknęły, tylko powróciły do postaci mikrozymów. Podobnie, każdy

nowotwór otoczony jest kwasem mlekowym inna mykotoksyna ale

drobnoustroje mogą w nim być lub nie. Tak więc nawet ci, którzy chcą

patrzeć, nie zawsze zobaczą.

Ci, którzy zechcą spojrzeć jeszcze raz, jasnym wzrokiem, zostaną

nagrodzeni poznaniem sekretów trwałego zdrowia. Sami możemy siebie

uzdrowić, zmieniając środowisko wewnątrz naszego organizmu.

Potencjalnie szkodliwe, atakujące zarazki nie będą się miały gdzie rozwijać

i staną się niegroźne.

NIERÓWNOWAGA KWASOWA JEST CAŁKIEM NATURALNA… GDY JESTEŚMY MARTWI!

Chaos spowodowany brakiem równowagi kwasowej i nadmiernym

rozwojem drobnoustrojów jest procesem całkowicie naturalnym i

właściwym, kiedy życie dobiega końca. Po śmierci organizm

automatycznie przybiera odczyn kwaśny. Gdy ciało przestaje oddychać,

spada oczywiście poziom tlenu i tworzy się środowisko beztlenowe, w

którym drobnoustroje wręcz rozkwitają (a poza tym jest kwas, który tak

lubią). Wówczas te małe bakcyle biorą się do pracy. Ich jedyna praca i

jedyny powód, dla którego są częścią ludzkiego ciała polega na tym, że

gdy umieramy, stają się one głównymi „podwykonawcami”. Zadaniem

tych mykotosyn jest rozkładanie naszego martwego ciała. Drobnoustroje i

ich toksyny mają nas zredukować do najprostszych tworzących nas

komponentów znowu do mikrozymów. Biolodzy nazywają ten proces

cyklem węglowym. Jest to dosłowne znaczenie słów „z prochu w proch, z

pyłu w pył”. Mówiąc językiem mniej technicznym lub mniej poetyckim:

one to sprawiają, że nasze ciało gnije.

Wskutek nadmiernego wzrostu drobnoustrojów w zbyt kwaśnych

organizmach żywych proces ten rozpoczyna się przedwcześnie. Drożdże i

grzyby zaczynają zagarniać nasze ciało, gdy jeszcze żyjemy. Po prostu

gnijemy

w środku. Fermentujemy. Pleśniejemy. Wybieraj!

Pamiętaj jednak, że w samych drobnoustrojach nie ma nic złego. W

rzeczywistości są dobre. Komórki w całym ciele muszą nieustannie

obumierać i znów się odradzać, aby mogły być zdrowe i żywotne,

Drobnoustroje zajmują się recyklingiem, dzięki czemu odpadki się nie

gromadzą.

ZARAZEK – OBJAWY CZY CHOROBA?

Niestety, Pasteur mylił chorobę z jej objawami i ten zasadniczy błąd

przechodził z pokolenia na pokolenie jako prawo naukowe. W

rzeczywistości stanem ogólnym, zasadniczym jest choroba, a nie

diagnozowane przez nas objawy. Jeśli stwierdza się obecność zarazków,

one same są tylko symptomem owego podstawowego stanu. Pamiętajmy,

że zarazki pochodzą z wnętrza naszych komórek i że te atakujące z

zewnątrz mogą jedynie przyczyniać się do zachwiania równowagi w ciele i

wywoływać kolejne objawy. To, co większość osób nazywa chorobą, jest w

istocie zbiorem owych drugorzędnych objawów, Zarazki są w gruncie

rzeczy odzwierciedleniem podstawowego stanu wywołującego chorobę

(nadkwasowość i przerost drobnoustrojów).

W ciągu ostatniego stulecia tradycyjna myśl naukowa ustaliła konkretne

przyczyny pewnych „chorób”. Jednak wiele spośród poważnych

dolegliwości nadal wydaje się stanowić zagadkę… chyba że zrozumiemy, iż

niezależnie od rodzaju niepokojących nas objawów, bezpośrednie

przyczyny zawsze są jednakowe: kwasowość i nadmierny rozwój

drobnoustrojów.

POWSZECHNE PROBLEMY Z NADKWASOWOŚCIĄ

Twoje ciało spotyka się z wszelkiego rodzaju niedomaganiami, jeśli

pozwoli mu się pobierać zbyt dużo kwasu, każe usilnie i zbyt długo

walczyć o utrzymanie odczynu zasadowego lub jeśli rozwija się w nim za

dużo szkodliwych drobnoustrojów. Jak wspomniałem wcześniej (i na

pewno jeszcze przypomnę), jeżeli zastanowimy się nad tym wystarczająco

page10image33997760

głęboko, dojdziemy do, wniosku, że oba te problemy stanowią podłoże

page10image33998336

prawie wszystkich naszych dolegliwości. Przyjrzymy się teraz najczęściej

page10image33999680

występującym objawom.

Waga

Możesz podziękować swemu zbyt zakwaszonemu środowisku

wewnętrznemu za wszystkie dodatkowe kilogramy, które dźwigasz. W

celu obrony ciało wytwarza komórki tłuszczowe, by zabrać kwasy

z najważniejszych narządów i by próbować je chronić. W tym sensie

twój tłuszcz ratuje ci życie! Dlatego twój organizm nie chce się go pozbyć.

Gdy jesz, aby zapewnić ciału odczyn bardziej zasadowy, nie będzie ono już

potrzebowało zatrzymywać tłuszczu.

Do problemów z wagą mogą się również przyczyniać drożdże i grzyby

zakłócające proces trawienia. Powstałe niedobory składników odżywczych

mogą zmusić organizm do tego, aby zgromadził kilka dodatkowych

kilogramów, i częściowo dlatego stale odczuwasz głód. Zjawisko bardziej

powszechne polega na tym, że krew zatruta mykotoksynami płynie do

wątroby w celu detoksykacji i ten dodatkowy stres nie pozwala wątrobie

skutecznie metabolizować tłuszczu i cukru.

Chaos w tak pozbawionym równowagi organizmie wyczerpie nadnercza i

sprawi, że poziom energii będzie zbyt niski, aby ciało mogło pozbyć się

nadwagi. Inną prawdopodobną przyczyną jest zmęczenie tarczycy która

kontroluje tempo metabolizmu. Sięganie po słodycze, za duży apetyt i

niski poziom cukru we krwi to skutki nadmiernego rozwoju w organizmie

szkodliwych drożdży, grzybów i pleśni.

Wszystkie te sprawy powodują, że łatwiej jest gromadzić tłuszcz niż się go

pozbyć. A jeszcze do tego może dojść lub pogłębić się złe trawienie i

depresja.